Odcinek 11: Przeciążenie poznawcze – kogo dotyczy i jak sobie pomóc?

Witam Cię po dłuższej przerwie. Dzisiaj zapraszam Cię do odcinka, w którym poruszam problem przeciążenia poznawczego. Jest to zjawisko, które dotyka coraz więcej osób zajmujących się na co dzień pracą umysłową.
Jeżeli w swojej codziennej pracy jesteś wystawiona na niekończący się strumień informacji, które trzeba przeczytać. Przeanalizować. Przetworzyć. A potem jeszcze zsyntetyzować…i wyciągnąć z nich wnioski…
Jeżeli Twoja praca polega ciągłym na szukaniu i porównywaniu różnych danych…
ich zestawianiu i przedstawianiu…
Albo jeżeli doświadczasz ogólnego przebodźcowania w swojej pracy z innych powodów
I w którymś momencie zaczynasz czuć, że Twoja koncentracja słabnie… że pojawia się wewnętrzna pustka, uczucie przytłoczenia, irytacja…a po pracy brakuje Ci już energii na własne życie, gdyż odczuwasz chroniczne zmęczenie i napięcie
to ten odcinek jest właśnie dla Ciebie.
Jeżeli pragniesz ulgi…i chcesz znaleźć spokojną, stopniową drogę wyjścia z tego stanu… to w tym odcinku chcę zaproponować Cię pewne ćwiczenie, oraz jeśli będziesz gotowa – działanie, które pomoże Ci w bardziej długofalowy sposób. Zapraszam Cię zatem do posłuchania.
Naszym zadaniem jako pracowników wiedzy jest wykonywać pracę na bardzo wysokim poziomie. Nasza wiedza jest teraz naszym najważniejszym atutem, a zdolność do wykorzystania naszej uwagi jedna z naszych najcenniejszych umiejętności.
W świecie pracy opartej na wiedzy naszym największym atutem jest to, co wiemy i jak myślimy. A jedną z najcenniejszych zdolności staje się dziś umiejętność świadomego skupienia uwagi na tym, co jest ważne.
Dzisiejszy świat jest pełen treści, które możemy, a nawet musimy konsumować, choćby w swojej pracy zawodowej. Są to emaile, updaty, wnioski z raportów, spotkań, nowe narzędzia czy chociażby powiadomienia z aplikacji. Wymaga się od nas tego, żebyśmy rozumieli, przetwarzali i działali niemal jak maszyny – szybko, precyzyjnie i przez cały czas. Czyli w zasadzie działamy jak tacy sprinterzy, ale wymaga się od nas niejednokrotnie wytrzymałości maratończyka. A to bardzo bolesne dla naszego biologicznego mózgu, który absolutnie potrzebuje przerw od natłoku informacji i decyzji, które trzeba podjąć. Nie jest on przystosowany do tak długiej pracy umysłowej na jak najwyższych obrotach. Nawet biorąc pod uwagę legendarne 5 minutowe przerwy co godzinę plus 15 minut na obiad.
Dodatkowo nie wszyscy z nas mogą pozwolić sobie na luksus posiadania własnego pomieszczenia do pracy. Często pracujemy w pokoju razem z innymi osobami, a niekiedy nawet w tzw. open space – w przestrzeniach otwartych, gdzie jest wielu pracowników, ciągłe rozmowy i informacyjny szum. Po spędzeniu kilku godzin w takim środowisku, możemy czuć się skołowani i wydrenowani z energii.
Jak może objawiać się Twoje przeciążenie poznawcze?
Przede wszystkim mogą pojawić się trudności z koncentracją.
Coraz trudniej jest skupić się na jednym zadaniu i utrzymać uwagę przez dłuższy czas. Ciągle zaczynasz od nowa, bo nie pamiętasz już w którym momencie skończyłaś swoje zadanie, zanim coś Cię od niego oderwało (powiadomienie, pilny telefon itd.)
Możesz też zauważyć pogorszenie pamięci.
Informacje szybciej „uciekają z głowy”, a w myślach pojawia się wrażenie mgły. Np. ktoś właśnie przekazał Ci jakąś ważną informację, a Ty zanim zdążyłaś ją zapisać, nie wiesz do końca o co chodziło w jej treści. Bo zwyczajnie zapomniałaś ze zmęczenia.
Często pojawiają się również problemy z podejmowaniem decyzji.
Nawet drobne wybory zaczynają sprawiać trudność, a czasem pojawia się wręcz paraliż decyzyjny. Dotyczy to chociażby priorytetyzacji zadań do wykonania w pracy, wszystkie mogą wydawać Ci się szczególnie pilne.
Równolegle możesz odczuwać objawy fizyczne i emocjonalne.
Może to być zmęczenie, rozdrażnienie, irytacja, uczucie ciężkiej głowy albo spadek empatii wobec innych ludzi. Pamiętam dobrze, że kiedy miałam dużo zadań do wykonania reagowałam strachem i niechęcią na każdą wiadomość email, która pojawiała się w mojej skrzynce outlook.
Jak więc widzisz przeciążenie poznawcze jest częstym doświadczeniem pracowników wiedzy, pracowników umysłowych.
Pozwól, że zatrzymam się na chwilę nad dwoma ważnymi zjawiskami w pracy umysłowej, które często wywołują nasze poznawcze zmęczenie.
1) Multitasking
Duża ilość informacji i szybkie tempo pracy często objawia się poprzez zjawisko nazywane multitaskingiem.
Jak to wygląda w praktyce?
- Piszesz emaila i bierzesz udział w jakimś ważnym szkoleniu
- Bierzesz udział w zebraniu swojego zespołu, a w ukryciu jednocześnie przygotowujesz prezentację w dla swoich studentów na swoim tablecie czy telefonie, np. z na podstawie jakieś podcastu naukowego
Jakie są jednak prawdziwe skutki multitaskingu?
Jeżeli usiłujesz słuchać szkolenia i pisać emaila to z dużym prawdopodobieństwem okaże się, że przegapisz zarówno treść szkolenia, jak i to że pisanie emaila będzie Ci szło opornie.
Co więcej – wykonywanie tych czynności potrwa dłużej, niż wtedy gdybyś wykonał je jedno po drugim – najpierw wysłuchał szkolenia, potem odpisał na email
Dlaczego tak się dzieje? Wpływa na to kilka czynników.
Po pierwsze zarówno w pierwszym, jak i w drugim zadaniu musisz analizować informacje wzrokowo-słuchowe. Jeżeli zaś typ informacji docierających do Ciebie jest do siebie podobny, wówczas trudniej jest podążać za obydwiema jednocześnie. Dzieje się tak dlatego ponieważ oba kanały zmysłowe – wzrokowy i słuchowy są jednocześnie zajęte.
Po drugie wykonywanie dwóch czynności równolegle spowoduje wydzielanie hormonu stresu. Tego rodzaju pobudzenie zaś nie jest korzystne dla wykonywania zadań i koncentracji uwagi.
Po trzecie – Twoja uwaga nie jest z gumy, jej zasoby są tak naprawdę ograniczone. Oznacza to, że efektywne działać możesz tylko wtedy, gdy w tym samym czasie analizujesz niewielkie ilości informacji. Nadmiar bodźców zawsze najpierw wywołuje czujność organizmu, tryb przetrwania, mamy podwyższony kortyzol, potem pojawia się uczucie przytłoczenia.
2) Praca w języku obcym
Coraz częściej wiele osób pracuje na co dzień w języku obcym. Najczęściej jest to angielski.
I na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to nic takiego.
W końcu większość z nas zna ten język całkiem dobrze.
Ale jest jedna rzecz, o której bardzo rzadko się mówi.
Kiedy pracujesz w języku obcym, Twój mózg wykonuje znacznie więcej pracy niż wtedy, gdy działasz w swoim języku ojczystym.
Dlaczego?
Bo w takiej sytuacji mózg musi robić dwie rzeczy jednocześnie.
Z jednej strony próbuje zrozumieć treść zadania w obcym języku. Czyli co jest przekazywane
Czyli: o czym jest mail, czego dotyczy raport, co ktoś chce powiedzieć na spotkaniu.
Ale jednocześnie analizuje też sam język. Czyli jak coś jest przekazywane.
Czyli słownictwo.
Gramatykę.
Budowę zdań.
W języku ojczystym te procesy są dla nas w dużej mierze automatyczne.
Nie zastanawiamy się nad każdym słowem.
Natomiast w języku obcym mózg często musi bardziej lub mniej świadomie rozszyfrowywać znaczenie zdań.
A to wymaga znacznie więcej uwagi i energii mentalnej.
Można to porównać do sytuacji, w której w Twojej głowie pracują dwie postacie.
Trochę jak Sherlock Holmes i Dr. John Watson.
Wyobraź sobie, że Holmes próbuje rozwiązać sprawę.
Analizuje fakty.
Łączy informacje.
Wyciąga wnioski.
To jest właśnie ta część Twojego mózgu, która próbuje zrozumieć treść zadania.
Czyli:
– o czym jest mail
– czego dotyczy raport
-co ktoś chce powiedzieć na spotkaniu.
Ale w pracy w języku obcym pojawia się jeszcze druga warstwa pracy.
Bo obok Holmesa stoi Watson…
który zamiast pomagać w analizie sprawy, musi najpierw tłumaczyć wszystko na bieżąco.
Czyli mówi:
„Holmesie, to słowo oznacza to…”
„A to zdanie ma taką strukturę…”
„Tutaj użyto takiego czasu gramatycznego…”
I nagle Holmes nie tylko rozwiązuje sprawę.
On musi jednocześnie słuchać tłumaczenia Watsona.
W języku ojczystym ten Watson właściwie znika z pola widzenia.
Nie musimy zastanawiać się nad każdym słowem.
Rozumiemy wszystko niemal automatycznie.
Natomiast w języku obcym Watson bardzo często pracuje na pełnych obrotach.
I dlatego Holmes – czyli Twój mózg – musi zużywać znacznie więcej energii, żeby dojść do tych samych wniosków.
Jakby tego było mało dochodzi do tego jeszcze jeden mechanizm.
Kiedy używasz języka obcego, Twój mózg w pewnym sensie zarządza dwoma językami jednocześnie.
Aktywny jest język obcy… ale w tle cały czas działa również Twój język ojczysty.
To oznacza, że mózg musi stale kontrolować, który język jest aktualnie używany.
I hamować automatyczne przełączanie się między nimi.
To kolejna warstwa wysiłku.
Wyobraź sobie teraz zwykły dzień pracy.
Otwierasz rano skrzynkę mailową.
Czytasz kilkanaście wiadomości po angielsku.
Potem wchodzisz na spotkanie na Teamsie.
Musisz słuchać innych, szybko rozumieć ich wypowiedzi…
i jednocześnie formułować własne zdania w języku obcym.
Później piszesz raport.
Albo analizujesz dane.
Twój mózg przez wiele godzin wykonuje intensywną pracę językową i poznawczą jednocześnie.
Nic więc dziwnego, że pod koniec dnia możesz czuć się mentalnie wyczerpana.
Pojawia się zmęczenie.
Czasami frustracja.
Spada tempo pracy.
A rzeczy, które w języku ojczystym zajęłyby pół godziny, nagle zajmują dwa razy więcej czasu.
I to wcale nie dlatego, że jesteś mniej kompetentna.
Po prostu Twój mózg pracuje wtedy na znacznie wyższych obrotach poznawczych.
Połączenie języka obcego z szybkim tempem pracy i presją na wyniki i mnóstwem rozproszeń pochodzących z email, powiadomień czy telefonów, jest prawdziwym złodziejem naszej koncentracji uwagi i energii. Zjawisko to nie musi wcale dotyczyć jedynie osób pracujących w korporacjach z klientem zagranicznym. Jest to częste doświadczenie osób, które pracują jako:
– copywriterzy
– redaktorzy
– osoby pracujące w IT/designie, marketingu
– dotyczy to freelancerów
– osób pracujących w małych firmach czy w organizacjach pozarządowych
– a nawet szkoleniowców
Zużywamy dziś całą swoją energię, jakby jutro nie miało nadejść. A kiedy przychodzi, często nie mamy już z czego czerpać. Bo nie umiemy odciąć się od nadmiaru bodźców, odetchnąć. Ciągła czujność, bycie w trybie gotowości, wyczerpuje naszą dopaminę która jest naturalnym składnikiem naszej uwagi. A my jesteśmy zbyt przesyceni adrenaliną, która nie pozwala się nam rozluźnić i wyłączyć z tego trybu po zakończeniu pracy, aby tę dopaminą dostarczyć sobie z zdrowy, naturalny sposób. Ale to już temat na inny odcinek.
Jeśli po pełnej bodźców pracy scrollujesz telefon, nie masz siły na nic poza oglądaniem seriali, a w poniedziałek rano marzysz już o weekendzie, doskonale Cię rozumiem. Jeśli poszukujesz ratunku od tego stanu i szybkiej ulgi proponuję Ci następującego ćwiczenie, które możesz wdrożyć od razu. Jest to medytacja nagiego dźwięku.
Proponuję Cię ją ponieważ wykorzystuje ona naturalne i namacalne elementy otaczającej nas rzeczywistości, jakimi są dźwięki. Jestem przekonana, że łatwiej jest w medytacji skupić swoją uwagę na czymś co konkretne, niż nieuchwytne. Poza tym w medytacji nagiego dźwięku wykorzystujemy to, co normalnie mogłoby nam przeszkadzać w skupieniu – czyli… hałas. Czynimy go punktem zaczepienia dla naszej koncentracji.
Jej szczegóły znajdziesz tutaj.
Jeżeli czujesz się poznawczo przeciążona i przebodźcowana i chciałbyś poznać więcej sposobów na zwiększenie skupienia i koncentracji oraz pozbyć się uczucia wewnętrznego napięcia spowodowanego nadmiarem bodźców i informacji, poczuć ulgę i zyskać większą jasność umysłu na co dzień – zapraszam Cię na konsultację „Odzyskaj spokój i skupienie”. Podczas niej przyjrzymy się Twoim największym bolączkom i problemom związanym ze spadkiem skupienia, uwagi i energii i podzielę się z Tobą skutecznymi metodami na jej odzyskanie.
Konsultacja jest dla Ciebie jeśli:
– pracujesz w środowisku wymagającym Twojej ciągłej czujności i koncentracji
– poszukujesz ulgi i drogi ucieczki od ciągłego napięcia poznawczego i emocjonalnego wywołanego przestymulowaniem, nadmiarem bodźców
– po pracy nie potrafisz wyłączyć się z trybu czujności i reagowania a czujesz, a chcesz to zrobić.
Szczegóły znajdziesz tutaj.
Więcej artykułów




