Monika Dąbrowska sticky logoMonika Dąbrowska 11 krzyweMonika Dąbrowska sticky logoMonika Dąbrowska sticky logo
    • Wszystkie produkty
    • Koszyk
    0

    0,00 zł

    Odbierz bezpłatne materiały!
    ✕

    Odcinek 3 – Kiedy i dlaczego utraciłeś smak życia i poczucie wolności? cz. 2

    Cześć,

    Witam Cię w drugiej części odcinka pt. „Kiedy i dlaczego utraciłeś smak życia i poczucie wolności?”.

    Zachęcam Cię do przesłuchania jego pierwszej części, może być ona pomocna w zrozumieniu kontekstu bieżącego odcinka.

    Dziś chcę podzielić się z nową historią, ilustrującą jak po studiach ponownie przestałam odczuwać radość i poczucie wolności, a moim codziennym towarzyszem stał się brak energii i motywacji.

    Następnie opowiem Ci o tym, co dla mnie było punktem przełomowym, punktem zwrotnym. Kiedy i w jaki sposób doszłam do momentu, w którym moje ciało, dusza i umysł stwierdziły, że tak dalej być nie może, że chcę coś z tym zrobić. Pokażę Ci w jaki sposób poradziłam sobie z tym trudnym dla mnie stanem.

    Na zakończenie zaproszę Cię do wykonania ćwiczenia, które pomoże Ci ustalić przyczyny braku radości i witalności w twoim życiu i wprowadzić korzystne zmiany.

    Cześć, nazywam się Monika Dąbrowska – jestem psychologiem, a to jest podcast dla osób, które czują się przytłoczone pracą i chcą odzyskać energię i czas do realizacji marzeń, aby doświadczać dzięki temu większego poczucia  wolności i spełnienia. Jeżeli masz poczucie że życie przecieka Ci przez palce, a Twoje dawne marzenia, plany i zainteresowania są tylko odległym wspomnieniem dawnego Ciebie, zapraszam Cię do słuchania tego podcastu.

    Chcę pomóc Ci w odzyskiwaniu oddanej w czasie pracy energii i witalności, co pozwoli Ci wrócić do porzuconych zainteresowań, pasji czy hobby. Chciałabym, abyś dzięki tym odcinkom nauczył się budować dla siebie i pielęgnować takie przestrzenie w życiu osobistym, które cię karmią, w których zaczynasz czuć się spełniony i szczęśliwy.

    Tyle słowem wstępu, teraz zapraszam Cię teraz do wysłuchania tego odcinka.

    Każdy z nas żyje jakimś rytmem. Są to nie tylko pory roku, ale dni wypełnione codziennymi obowiązkami. Zdarza się, że z czasem nie wiadomo kiedy tracimy radość życia i energię. Codzienny kołowrotek sprawia, że świat wokół przestaje nas zachwycać, a my stopniowo i nieświadomie przełączamy się na życie w trybie autopilota. Wykonujemy jakieś czynności, rozmawiamy nawet z  ludźmi, ale nie ma w nas już takiej świeżości wewnętrznej i poczucia lekkości, jak kiedyś kiedy byliśmy napełnieni po brzegi marzeniami i planami.

    Drugi moment w moim życiu kiedy ponownie straciłam jego smak, poczucie wolności i radości pojawił się kiedy poszłam do swojej pierwszej pracy w korporacji. Byłam bardzo przejęta perspektywą zatrudnienia na stałe w firmie i wtedy ponownie wpadłam w pułapkę porzucania swoich pasji, tak aby całkowicie skupić się na pracy.  Jednak w przeciwieństwie do podstawówki, gdzie potrzebowałam kontroli zewnętrznej w postaci rodziców, którzy to przypominali mi o szkole, teraz sytuacja była inna. Miałam już w sobie ugruntowaną i zinternalizowaną postawę czołobitności wobec obowiązków. Na początku mojego zatrudnienia tłumaczyłam to sobie w ten sposób:  jestem na okresie próbnym, wiec potrzebuje wykazać się umiejętnościami w nowej pracy. Na te 3 miesiące mogę odpuścić sobie inne sfery życia, pomyślałam. W końcu za swoją pracę będę mogła zarabiać pieniądze, a nie zdobywać tylko jakieś abstrakcyjne oceny, tj. w szkole. Kiedy myślę o tej sytuacji z perspektywy czasu zauważam, że odezwał się we mnie wtedy schemat zaimplementowany w latach szkolnych. „Najpierw obowiązki, a potem przyjemności. A jeśli nie starczy czasu na przyjemności to trudno.” Muszę się z tym pogodzić.

    Z zapałem zaczęłam się więc uczyć różnych procesów, które miałam obsługiwać i poznawać kulturę firmy. Wiedzy i niuansów do przyswojenia był ogrom, a tempo zawrotne. Ponieważ nie ogarniałam wszystkiego tak dobrze, jakbym chciała – zdarzało mi się zostawać w pracy dłużej. Chciałam jak najszybciej być samodzielna, a nie ciągle pytać się o wszystko kolegów i koleżanek z pracy. Uważałam to za trochę deprymujące. Po 9-10 godzinach przy komputerze mózg parował i kręciło mi się w głowie. Na grę na pianinie nie miałam ochoty, nie miałam siły aby się na niej skupić. Stresowały mnie cotygodniowe spotkania z team liderem, który podsumowywał moje wyniki. A normą powinno być 98% wydajności. Wyliczenia statystyczne używane w firmie jasno pokazywały, że każdy pracownik powinien być w stanie taką wydajność osiągnąć. A w moim przypadku zawsze mogłoby być lepiej…Atmosferę pracy mogłabym streścić słowami: szybciej, lepiej, wyżej, dalej. Mimo wszystko cieszyłam się, że dostałam przedłużenie umowy na czas nieokreślony. Czułam jednak, że wciąż nie jestem dość dobra, że ciągle wiem zbyt mało, aby po pracy beztrosko sobie odpoczywać. Zostawanie 1-2 godzinę dłużej weszło mi w nawyk. Już nawet nie zgłaszałam tego jako nadgodziny. Czasami nawet „potrzebowałam” dokończyć cos do pracy w weekend. Urosło we mnie przekonanie, że to moja wina że nie potrafię czegoś zrobić szybciej. Że się nie wyrabiam. Wtedy nie przychodziło mi jeszcze kompletnie do głowy, że może to nie ja się nie wyrabiam tylko kierownictwo firmy, które nie potrafi odpowiednio zarządzać pracą. Czasami budziłam się w nocy ze strachem przypominając sobie, że coś w jakimś określonym przypadku zapomniałam zrobić, sprawdzić i ze stresu nie mogłam zasnąć. Mój mąż zaczął mi powtarzać, że zrobiłam się opryskliwa i mało empatyczna wobec niego. Wtedy to do mnie nie docierało, nie umiałam spojrzeć na siebie z dystansem. Czułam się przedłużeniem swojej pracy. Kiedyś koleżanka, która była ekspertem w naszej grupie przyznała, że czasami kręci się jej w głowie ze zmęczenia i że boi się po pracy wracać do domu samochodem, bo słabszy refleks.  „No, ale trzeba żyć dalej” – podsumowała. Zgadzałam się z nią i myślałam sobie, że to już niedługo. Że tylko jak nauczę wszystkiego, co trzeba i jak trzeba w pracy to będę mieć czas dla męża, energię  i motywację do gry na pianinie i na relaks. No po prostu na wszystko co lubię i do czego planowałam wrócić.

    Kiedy wydawało się, że wreszcie nauczyłam się tych wszystkich rzeczy, których powinnam wyobraź sobie że los zakpił ze mnie bardzo mocno. Pojawiła się bowiem sytuacja zupełnie niezależna ode mnie, niczym grom z jasnego nieba. Otóż firma zaczęła mieć poważne problemy finansowe. Zarząd ogłosił, ze za kilka miesięcy zakład pracy tak naprawdę przestanie istnieć. I nagle wielu  dobrych pracowników  zaczęło zwijać swoje żagle uciekając z firmy jak z tonącego statku, którym w istocie była. Przykro było przychodzić do pracy i widzieć że kolejne osoby nie przyszły, bo zrezygnowały, wykruszyły się same. Myślałam o tym, co ze mną będzie. Byłam zła, rozżalona na cały świat, mając świadomość że ponowne szukanie pracy przy tak dużej liczbie naprawdę dobrych kandydatów na rynku nie będzie dla mnie łatwym zadaniem. Tak więc moje szukanie pracy i ponowne przyuczanie się do nowego stanowiska miało zacząć się od początku. Poczułam wielkie rozczarowanie. Znowu było coś ważniejszego niż ja i moja radość życia.

    Opisana sytuacja była punktem zwrotnym dla mnie. Poczułam jak narastająca gdzieś w głębi mnie fala żalu i złości za utraconą radością i czasem, którą starałam się do tej pory uspokoić logicznymi argumentami (że praca jest ważna, bo dzięki niej zarabiam itd. itp.), przebija tamę mojej cierpliwości. Fala po prostu się rozlała. Ponieważ czułam, że nie mam już i tak nic do stracenia, pozwoliłam sobie zanurzenie się w tym stanie. Czułam się fatalnie. Pamiętam, że po ogłoszeniu sytuacji w firmie przespałam praktycznie cały kolejny weekend. W pracy wykonywałam zadania jak zawsze, ale przestałam pracować po godzinach. Nie miałam już motywacji. Stwierdziłam nagle, że 8 h czasu to i tak dużo i że jeśli nie zdążę czegoś dokończyć, to jutro przecież też jest dzień. Komentarzy teamlidera na temat moich wyników wysłuchałam w obojętnym milczeniu. Wyniki moje nie były lepsze, ale nie były też specjalnie gorsze. Poczułam większą pewność siebie.

    Zaczęłam obserwować myśli, które przychodziły mi do głowy i notować je. Zdecydowałam się na uważność wobec tych wszystkich obszarów mojego ciała, które do tej pory cierpliwie znosiły wielogodzinną pracę w pozycji przed komputerem.  Głowa, szyja, ramiona, kręgosłup, oczy, nadgarstki. One wszystkie mówiły do mnie, wręcz krzyczały – „Monika, my już tak dalej nie możemy. Boi nas to, jak nas traktujesz, jak nas zamęczasz. Zrób coś, bo ignorowałaś nas za długo”. I powoli zaczynałam rozumieć, że moim menagerem wcale nie jest osoba, którą spotykam gdzieś w firmie na korytarzu, ale że jest nim moje ciało. To jest mój osobisty menager. Taki, który daje mi feedbacki na temat tego, jak się zachowuje i co robię. Natychmiastowe lub odroczone. I w dodatku – w pewnym momencie, jeśli się nie poprawię swoich wyników, każde zapłacić rachunek w walucie zdrowia. Nieuchronność tego sparaliżowała mnie. Teraz miałam czas na spojrzenie na siebie w lustrze. Niezdrowe jedzenie, niedosypianie, brak ruchu – to była do tej pory moja codzienność. „I co z tego masz?” zapytałam samą siebie?

    Kiedy już zeszło ze mnie pierwsze napięcie związane z szokiem, po zderzeniu się z perspektywą utraty pracy, poszłam większy spokój. Spokój sprawił, że dotarła do mnie jeszcze jedna myśl, a właściwie to było olśnienie. Przecież ja byłam już kiedyś w podobnej sytuacji. W okresie przechodzenia z podstawówki do liceum. Zaczęłam się śmiać, po raz pierwszy od tak bardzo dawna. Przypomniałam sobie tamten moment i moje utajone postanowienie jako nastolatki Moniki, że nie pozwolę więcej na to, aby szkoła weszła mi na głowę. I teraz po latach znowu wpadłam w tę samą pułapkę. Okoliczności były co prawda nieco inne, bo w podstawówce byłam dzieckiem, a w pracy dorosłą osobą, ale zarówno szkoła jak i praca mają przecież wiele ze sobą wspólnego. To są całe systemy, struktury, regulaminy, co wolno a co nie. Co robić wypada, a co nie wypada, co się liczy. Oferują tez nagrody – szkoła oceny, a praca – pieniądze. I oba żywią się moim czasem i energią.

    Wtedy wpadłam na pomysł, że skoro zarówno szkoła jak i praca zawodowa mają swoje regulaminy i strukturę to ja stworzę swoje własne, których będę przestrzegać, aby chronić siebie, moje potrzeby i wartości a przede wszystkim czas dla moich bliskich i na to co kocham. I że zrobię to już teraz, w tym właśnie trudnym okresie przejścia z jednej pracy do następnej. Wtedy chyba pierwszy raz poczułam, że rozpad firmy, w której pracowałam okazał się tak naprawdę szansą dla mnie. Kto wie, czy gdyby nie to zdarzenie, wciąż nie przekładałabym swojego życia prywatnego na później, na lepsze czasy, na czas jak jeszcze zrobię to i tamto? Czyli jednym słowem – na wieczne nigdy. Stwierdziłam, że zacznę korzystać z narzędzi wypracowanych przez siebie w okresie nastoletnim.

    Pierwszym krokiem było ustalenie swoich granic. W tym celu zrobiłam dla siebie listę rzeczy, których nigdy więcej nie zrobię. Jakie to były rzeczy?

    – Nigdy nie zostaję w pracy po godzinach. I tutaj dodałam wyjątek:

    – Jeżeli już wyjątkowo przytrafi mi się nadgodzina to ja zgłaszam i odbieram, wtedy kiedy potrzebuję.

    Kolejna rzecz:

    – Nigdy nie rezygnuję z urlopu. Zawsze wykorzystuję cały urlop w danym roku. Odpoczynek mi się po prostu należy.

    – Nigdy nie czuję się wyczerpana pod koniec dnia pracy. Postanowiłam, że nie chcę czuć nigdy więcej, ze moje ciało jest zesztywniałe i obolałe pod koniec dnia pracy. Koniec pracy to miał być dla mnie początek dnia. Tej jego lepszej części. I na tę część dnia miałam mieć energię.

    – Nigdy nie chodzę do pracy kiedy jestem chora. Moje zdrowie jest zawsze na pierwszym miejscu.

    Następnie stworzyłam listę nowych nawyków do wdrożenia:

    – Jeżeli nie mam w pracy spotkań z innymi osobami, to pracuję z minutnikiem. Ustawiam czas na 60 minut, a potem zawsze robię przerwę.

    – W czasie przerwy korzystam z moich sposobów na doładowanie się (5 minut na balkonie, deser owocowy itd.)

    – Jeżeli czegoś w pracy nie wiem lub nie rozumiem to pytam się innych do upadłego, nie staram się wymyśleć koła na nowo. Nie muszę wiedzieć wszystkiego.

    – Jeśli to nie jest konieczne nie uczestniczę w imprezach integracyjnych, bo zabierają mi mój prywatny czas, który już nie wróci

    – W okresie próbnym pod koniec każdego tygodnia robię dla siebie podsumowanie co mi się w danej pracy podobało, a co nie, jak się w niej czuję i czy nadal chcę tam pracować. To był dla mnie ważny punkt, bo nie musiałam być przecież od razu przekonana że złapałam pana boga za nogi, a jeśli zauważyłabym cos niekorzystnego dla siebie, jakąś czerwoną flagę, to lepiej było się od razu rozglądać za inną pracą.

    –  Ustalam konkretny czas na przeglądanie ogłoszeń o pracę i wysyłanie CV. Nie miałam zamiaru poświęcać całego wolnego czasu na zajmowanie się szukaniem pracy. Przewartościowałam to i uznałam, że praca jest jedną z bardzo wielu dziedzin mojego życia.

    Równolegle postanowiłam zadbać wreszcie o to, co buduje moje dobre samopoczucie:

    – Ustaliłam stały czas na grę na grę na instrumencie w tygodniu. Stwierdziłam, że niezależnie od tego kiedy uda mi się znaleźć pracę i czy w niej pozostanę, chcę robić dalsze postępy w grze na instrumencie. Jak się bowiem przekonałam praca przychodzi i odchodzi, a moja pasja pozostawała niezmienna od lat.

    – Zaczęłam ustalać z wyprzedzeniem jakieś ekstra wyjście w miesiącu do kina, teatru. Dzięki temu chciałam zadbać o to, aby czas wypoczynku był naprawdę jakościowy, żeby pozwalał mi oderwać się od codzienności i otworzyć na nowe doświadczenia.

    – Ponieważ w moim dotychczasowym życiu dominował siedzący tryb życia, postanowiłam też zadbać o zdrowie, ale nie od święta tylko regularnie. Dlatego zapisałam się na basen.

    – Zaczęłam też dbać o relacje z bliskimi poprzez wspólne wyjścia, rozmowy itd. Razem z moją znajomą o podobnej jak ja potrzebie kreatywności zaczęłyśmy się umawiać na różne warsztaty – zdobienia porcelany, tworzenia witraży i inne. Po takich spotkaniach zawsze czuję się uskrzydlona i ta energia daje mi napęd do działania w ciągłu kolejnych dni.

    – Zwracam większa uwagę na oczekiwania mojego męża, nie chciałam już nigdy więcej aby praca była ważniejsza od niego.

    Dzięki swoim postanowieniom i wdrożeniu na stałe nowych nawyków poczułam się znowu sobą. Odnalazłam energię, witalność i radość, która nie zależała od tego czy ktoś odpowiedział na moje wysłane CV czy też nie. I wiesz co? Nową pracę znalazłam w ciągu 2 miesięcy. Byłam na 3 rozmowach kwalifikacyjnych do których podchodziłam z dystansem i lekkością. Pamiętam, że po każdym spotkaniu z potencjalnym pracodawcą miałam zaplanowaną jakąś frajdę. Wychodziłam z budynku firmy  od razu na spotkanie ze znajomymi albo do kina na wciągający film. Robiłam tak dlatego, że chciałam od razu oderwać się mentalnie od rozmów kwalifikacyjnych. To pozwalało mi nie zastanawiać się jak mi poszło, czy dobrze wypadłam itd. Nie chciałam tracić czasu na takie rozmyślania, na roztrząsanie każdego swojego zdania i gestu z rozmowy kwalifikacyjnej. Uznałam, że mój czas jest cenny.

    Z mojej historii płynie nauka, że los lubi płatać figle i nawet jeśli raz odzyskaliśmy radość i poczucie wolności to nie znaczy, że kiedyś nie pojawią się okoliczności, które ponownie będą stanowić dla wyzwanie dla naszego dobrostanu.

    Dzisiaj, po kilku latach w nowej pracy mogę Ci powiedzieć, że jasne postawienie granic względem pracy zawodowej oraz dbałość o zdrowie, relacje i hobby sprawiły, że radość, większe poczucie wolności i poczucie spełnienia na dobre zagościły w moim życiu. Wiadomo, że zdarzają się lepsze i gorsze dni, nie zawsze wszystko da się kontrolować, ale staram się zawsze wracać do swoich wspomnianych nawyków, które sprawiają że czuję się tak, jak chcę się czuć.

    I Tobie życzę tego samego. Nie wiem, jaka jest Twoja historia. Jak i kiedy Ty straciłeś smak życia i poczucie wolności. Czy powodem była praca zawodowa czy cos innego? Zadaj sobie to pytanie. Zachęcam Cię również do skorzystania z bezpłatnego ćwiczenia do którego link znajdziesz tutaj. Pozwoli Ci ono zastanowić się nad Twoją przyczyną braku sensu życia, dostrzec jakie potrzeby nie zostały zaspokojone i co możesz z tym zrobić.

    Subskrybuj mój podcast na platformie na której go słuchasz. Na YouTube, Spoify lub innej.

    Do usłyszenia w następnym odcinku, trzymaj się ciepło, cześć.

    Udostępnij

    Więcej artykułów

    Odcinek 9: Czy Polacy kochają kulturę zapierdolu?


    Czytaj dalej

    Odcinek 8: Jak zaplanować swój idealny dzień i dlaczego warto to zrobić?


    Czytaj dalej

    Odcinek 7: Złość – wróg czy przyjaciel? Poznaj naturę, rodzaje oraz wady i zalety tej emocji


    Czytaj dalej

    O mnie

    Cześć, jestem Monika!

    Chcę pokazać Ci w jaki sposób możesz wykorzystać psychologię efektywności do polepszenia jakości swojego życia zawodowego i osobistego.

    Wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin sklepu
      Odbierz bezpłatne materiały!
      0

      0,00 zł

        ✕

        Logowanie

        Nie pamiętasz hasła?

        Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, kliknij w przycisk "Rozumiem i akceptuję". Jeżeli chcesz edytować ustawienia plików cookies, kliknij w przycisk "Ustawienia".

        UstawieniaRozumiem i akceptuję
        Manage consent

        Polityka prywatności

        Cześć,

        nazywam się Monika Dąbrowska i jestem administratorem tej strony. Poniżej znajdziesz informacje dotyczące ciasteczek, które wykorzystuję na tej stronie i będziesz mogła wyłączyć niektóre z nich.

        Przede wszystkim zależy mi na tym, abyś wiedział/a, że nie wykorzystuję plików cookies w celu identyfikacji Ciebie jako pojedynczej osoby. Informacje, do jakich mam dostęp, pozwalają mi na dostosowanie reklam na Facebooku, analizowanie statystyk strony, itp. nie dają mi żadnej żadnej możliwości indywidualnej identyfikacji użytkowników mojej strony.

        Więcej na temat tego co dzieje się z Twoimi danymi na mojej stronie, przeczytasz w Polityce prywatności.

        Nie mam natomiast wpływu na to, w jaki sposób z plików cookies korzystają inne firmy (np. Facebook, Google), dlatego zachęcam Cię do zgłębiania informacji na temat prywatności online w różnych serwisach, abyś mogła dokonać bardziej świadomych wyborów w sieci.
        Niezbędne
        Zawsze włączone
        Nie możesz wyłączyć tych plików cookies, ponieważ są one konieczne, aby strona działała prawidłowo. W ramach tych plików cookies zapisywane są również wybrane przez Ciebie ustawienia cookies.
        Funkcyjne
        Cookies funkcyjne usprawniają działanie strony, odtwarzanie filmów umieszczonych w witrynie, udostępnianie treści ze strony w mediach społecznościowych oraz inne zbieranie opinii oraz inne integracje z zewnętrznymi serwisami.
        Wydajnościowe
        Ciasteczka wydajnościowe usprawniają korzystanie ze strony. Przechowują między innymi informacje o sesji, jeśli jesteś zalogowana, o przerobionych materiałach w moich kursach, jeśli korzystasz z platformy.
        Analityczne
        Google Analytics Google Analytics jest zewnętrznym narzędziem analitycznym dostarczanym przez Google LLC, 1600 Amphitheatre Parkway, Mountain View, CA 94043, USA. Narzędzie Google Analytics pozwala właścicielom stron internetowych i aplikacji, poznać zasady korzystania z tych stron www i aplikacji przez użytkowników. Narzędzie może używać zestawu plików cookies w celu zbierania informacji i generowania raportów ze statystykami na temat użytkowania witryny. Gromadzone dane nie umożliwiają identyfikacji poszczególnych użytkowników. Głównym rodzajem plików cookie używanych przez Google Analytics jest „_ga”. Oprócz raportowania statystyk użytkowania strony dane zbierane przez Google Analytics mogą również ułatwiać, razem z niektórymi opisanymi wyżej plikami cookies, wyświetlanie bardziej trafnych reklam w usługach Google (np. w wyszukiwarce Google) i w całej sieci. Informacje wskazane powyżej, pochodzą ze strony www: https://policies.google.com/technologies/types?hl=pl Na stronie korzystam z Google Analytics, narzędzia które służy do analizowania ruchu. GA nie zbiera danych pozwalających Cię bezpośrednio zidentyfikować. Informacje, które zbiera GA to przede wszystkim: czas spędzony na stronie, przejścia pomiędzy poszczególnymi zakładkami, źródło ruchu. Jeżeli wyłączysz ciasteczka analityczne, nie będę mogła analizować statystyk na stronie. Okres przechowywania danych o użytkownikach i zdarzeniach powiązanych z plikami cookies, identyfikatorami użytkowników lub identyfikatorami wyświetlania reklam wynosi 26 miesięcy. Następnie, po zakończeniu okresu przechowywania dane będą automatycznie usuwane raz w miesiącu. Firma Google uzyskała certyfikat ISO 27001 obejmujący systemy, aplikacje, personel, technologie, procesy i centra danych obsługujące różne usługi Google, w tym Google Analytics. Wszelkie pozostałe informacje związane z prywatnością i bezpieczeństwem danych, można znaleźć pod adresem: https://support.google.com/analytics/topic/2919631?hl=pl&ref_topic=1008008
        Reklamowe
        Facebook Piksel Piksel Facebooka jest narzędziem marketingowym dostarczanym przez Facebook Inc., 1601 S. California Ave, Palo Alto, CA 94304, USA. Narzędzie Facebook Piksel pomaga mierzyć skuteczność reklam na podstawie analizy działań podejmowanych przez użytkowników w witrynie. Jakie zastosowanie ma ww. narzędzie? 1. Emisja reklam wśród właściwej grupy odbiorców; 2. Zwiększenie sprzedaży; 3. Pomiar wyników reklam. Strona www.monikadabrowska.com została skonfigurowana z pikselem Facebooka, dlatego to narzędzie uruchomi się za każdym razem, kiedy ktoś podejmie działanie w tej witrynie. Przykłady działań obejmują dodanie usługi do koszyka, zrobienie zakupów, odwiedzenie kolejnych podstron. Piksel gromadzi te działania (inaczej zdarzenia). Dzięki temu, można zobaczyć działania podejmowane przez użytkowników strony www oraz skorzystać z opcji umożliwiających ponowne dotarcie do nich dzięki przyszłym reklamom. Informacje wskazane powyżej, pochodzą ze strony www: https://pl-pl.facebook.com/business/help/742478679120153?id=1205376682832142 Piksel Facebooka to o kod, który zbiera informacje na temat tego jak korzystasz ze strony, dzięki czemu reklamy, które widzisz w tym serwisie są lepiej dopasowane do Twoich zainteresowań. Zbierane dane są anonimowe i nie pozwalają Cię bezpośrednio zidentyfikować. Jeżeli wyłączysz te ciasteczka, nie będę w stanie kierować do Ciebie reklam na podstawie zainteresowań (np. zaproszeń na bezpłatne i płatne wydarzenia). Serwis Facebook może wykorzystywać posiadane informacje (w tym informacje o odwiedzanych witrynach, oglądanych reklamach) do tego, by pomagać reklamodawcom i innym partnerom w mierzeniu skuteczności i dystrybucji ich reklam i usług oraz w poznaniu typów osób, które korzystają z ich usług oraz sposobu, w jaki użytkownicy odwiedzają ich witryny, czy korzystają z ich aplikacji i usług. Jeżeli serwis Facebook będzie chciał powiązać te dane z innymi informacjami dotyczącymi użytkownika portalu, informuję, że są to działania, na które jako administrator danych osobowych wyłącznie na fanpage’u, nie mam rzeczywistego wpływu. Wszelkie informacje związane z „Zasadami ochrony danych” dostępne są pod adresem: https://www.facebook.com/privacy/explanation
        Inne
        Inne ciasteczka, to ciasteczka, które zostały znalezione na stronie, ale nie należą jeszcze do żadnej z powyższych kategorii.
        Własne
        Pliki Cookies własne: 1. Pliki cookies (ciasteczka) są to niewielkie informacje tekstowe w postaci plików tekstowych, wysyłane przez serwer i zapisywane po stronie osoby odwiedzającej stronę internetową (np. na dysku twardym komputera, laptopa, czy też na karcie pamięci smartfona – w zależności z jakiego urządzenia korzysta osoba odwiedzająca Stronę). 2. Administrator może przetwarzać dane zawarte w plikach cookies podczas korzystania przez osoby odwiedzające Stronę w następujących celach: a) zapamiętywania danych z wypełnianych formularzy składania zamówienia dostępnych na Stronie, jak również danych potrzebnych do złożenia zamówienia usługi, b) dostosowywania zawartości Strony do indywidualnych preferencji Usługobiorcy (np. dotyczących kolorów, rozmiaru czcionki, układu strony) oraz optymalizacji korzystania ze Strony; c) prowadzenia anonimowych statystyk przedstawiających sposób korzystania ze Strony, d) zapamiętywanie produktów, które zostały dodane do koszyka, żeby złożyć zamówienie usługi. 3. Standardowo większość przeglądarek internetowych dostępnych na rynku domyślnie akceptuje zapisywanie plików cookies. Każdy ma możliwość określenia warunków korzystania z plików cookies za pomocą ustawień własnej przeglądarki internetowej. Oznacza to, że można np. częściowo ograniczyć (np. czasowo) lub całkowicie wyłączyć możliwość zapisywania plików cookies – w tym ostatnim wypadku jednak może to mieć wpływ na niektóre funkcjonalności Strony. 4. Ustawienia przeglądarki internetowej w zakresie plików cookies są istotne z punktu widzenia zgody na korzystanie z plików cookies przez Stronę – zgodnie z przepisami taka zgoda może być również wyrażona poprzez ustawienia przeglądarki internetowej. W braku wyrażenia takiej zgody należy odpowiednio zmienić ustawienia przeglądarki internetowej w zakresie plików cookies. 5. Szczegółowe informacje na temat zmiany ustawień dotyczących plików cookies oraz ich samodzielnego usuwania w najpopularniejszych przeglądarkach internetowych dostępne są na poniższych stronach (wystarczy kliknąć w dany link): • w przeglądarce Chrome • w przeglądarce Firefox • w przęglądarce Internet Explorer • w przeglądarce Opera • w przeglądarce Safari • w przeglądarce Microsoft Edge
        ZAPISZ I ZAAKCEPTUJ
        Powered by CookieYes Logo